Witamy w Western City


Krótka historia Western City

Od początku istnienia Western City, miasteczko jest oblegane przez turystów i uznawane za jedną z największych atrakcji Karpacza. Jedni przychodzą, bo lubią muzykę, inni chcą pokazać dziecku żywego konia i odpocząć na rozległej łące z widokiem na góry. Kowboj na pokazie Jeszcze inni próbują sił na „strzelnicy indiańskiej”, albo wspinają się na wysoki i śliski słup. Bywa, że szeryf ustanawia za ten wyczyn nagrodę - butelkę piwa, a dla małolatów - butelkę coli.

Są i tacy, którzy tutaj wzięli ślub. Uznali, że atmosfera saloonu, dziewczyny ubrane w stroje „z epoki” i kowboje smażący żeberka to większa atrakcja niż przyjęcie weselne w sterylnej restauracji. Wszyscy goście musieli przejść „ślubny tor przeszkód”; rzucali lassem, usiłując złapać się nawzajem, ciskali dzidą. Panna młoda w welonie siadała na zydlu i udowadniała, że umie doić krowę, więc zdoła zabezpieczyć byt rodziny. Toasty spełnia się tutaj tequillą, z solą i cytryną, wedle meksykańskiego obyczaju, a w dobrym tonie jest paradować w kowbojskim kapeluszu. Kto nie ma kupuje na miejscu. Duże zakłady i korporacje rezerwują Western City na kilka miesięcy naprzód, aby zorganizować tu efektywne spotkanie integracyjne dla kilkuset osób.

Western Ranch

4 lipca 1999r. W dniu Niepodległości USA „sędzia pokoju” strzelił w powietrze i oddał szeryfowi całą władzę nad Western City pod Kozią Skałą. Ten zapowiedział, że jest zwolennikiem demokracji, ale ponieważ nie ma wolności bez koniecznych ograniczeń - to sam wybrał „sędziego pokoju” i mianuje od ręki swoich zastępców. Wskazuje także „bandytów”, którzy mają być ścigani bez litości. Scenariusze zdarzeń w miasteczku tworzą się czasami ad hoc, czasami podpowiadają je goście.

design by alianet